Joanna Kaczmarek: Wolontariusze to bardzo ważna część turnieju
Agnieszka Samojedna

Joanna Kaczmarek: Wolontariusze to bardzo ważna część turnieju

Od dziewięciu przy organizacji Bella Plaży Gotyku pracują grupy toruńskich wolontariuszy. W ostatnich edycjach ich liczba znacznie wzrosła, a organizatorzy Bella Plaży Gotyku Toruń 2018 mogli liczyć na wsparcie ponad 150 młodych ludzi. - Z roku na rok wolontariat nam się rozrastał, zaczęliśmy nawiązywać współpracę z ośrodkami siatkarskimi, szkołami. Obecnie wolontariuszy jest więcej - opowiada Joanna Kaczmarek, koordynująca pracą wolontariuszy w czasie gotyckiego wydarzenia.
 
Za nami dziewiąta edycja Bella Plaży Gotyku przy której pracowała ogromna liczba wolontariuszy. Ale wróćmy pamięcią do pierwszych edycji toruńskiego turnieju. Pamięta pani jak to było?
 
Joanna Kaczmarek:
- To było niesamowite przeżycie, ponieważ pierwsza edycja była dla nas wszystkich wielką nauką. Wtedy wolontariat oparty był na moich studentach z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Tak naprawdę wszystko to, co z nim związane, ogarniała grupa dwudziestu osób, głównie zawodników uczelnianego AZS-u. Wtedy nasi wolontariusze mieli mnóstwo pracy, siedzieli na turnieju od rana do wieczora. Trzeba pamiętać też o tym, że mieli w tym samym czasie sesję i egzaminy, ale udawało się to wszystko połączyć. Ich praca była wtedy dużo cięższa niż ma to miejsce teraz. Z roku na rok wolontariat nam się rozrastał, zaczęliśmy nawiązywać współpracę z ośrodkami siatkarskimi, szkołami. Obecnie wolontariuszy jest więcej i jest to dużo lepiej poukładane. Wcale nie oznacza to jednak, że jest łatwiej, gdyż teraz tą większą grupę trzeba odpowiednio kierować. Turniej się rozrósł, w jego trakcie imprez siatkarskich zrobiło się więcej, mamy dużo większą liczbę obiektów, na których gramy, a na każdy z nich każdego dnia potrzebna jest określona liczba wolontariuszy. Wiadomo, że nie wszyscy z nich mogą pomagać nam przez cały tydzień, czy też dwa, dlatego istnieje duża rotacja.
 
Co jest najtrudniejszego w pracy z wolontariuszami?

 
- Najtrudniej jest chyba przekonać dzieci do tego, że są ważną częścią tej imprezy. Tak naprawdę, zwłaszcza klasy sportowe, gdy przychodzą na turniej, to chciałyby poodbijać piłkę, a to nie jest tak do końca. Muszą z tym poczekać, bo to zawodnicy w trakcie turnieju są najważniejsi, a wolontariusze są po to, by im pomagać. Na ich grę niestety w ciągu dnia nie ma już czasu. Trzeba do nich dotrzeć i wytłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Gdy to zrozumieją, później nie ma już żadnych trudności.
 
Jak wyglądała dziewiąta edycja turnieju pod względem wolontariatu?
 
- Tak jak przez ostatnie trzy lata, w tej edycji grupa wolontariuszy liczyła 150 - 160 osób. Ta grupa musiała być logistycznie poukładana na dwanaście dni turnieju. Współpracujemy bardzo dobrze z Siatkarskimi Ośrodkami Sportowymi, ze Szkołą nr 28 na Skarpie. Jako AZS UMK mamy bardzo dobrą relację z gimnazjum i liceum akademickim, które współpracuje z nami na bardzo dobrych warunkach. Tym bardziej, że spotykamy się z nimi na sali gimnastycznej, więc te dzieci widuję na co dzień i nie ma problemu, by zaprosić je do pomocy.
 
Plaża Gotyku w swojej kilkuletniej historii ma już przypadki wolontariuszy, którzy pod wpływem toruńskiego turnieju sami zaczęli grać  w siatkówkę plażową...
 
- Większość naszych wolontariuszy to klasy sportowe, głównie siatkarskie. A takim przykładem zawodników są Bartłomiej Krzyżanowski i Michał Szabłowicz, którzy tutaj w Toruniu w trakcie Plaży Gotyku przez dwa lata podawali piłki najlepszym zawodnikom, swoim wzorom, podpatrując ich przy tym. Byli dumni, że mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu i mieć z nimi styczność, chociażby właśnie przez to podawanie piłek. Potrafili zrozumieć, że taka obserwacja to także świetna nauka. Obecnie są w reprezentacjach Polski. Cieszymy się, że Plaża Gotyku ma także swój wkład w to, że plażówka jest też dla nich ważna.
 
Przed nami w przyszłym roku wielkie wydarzenie - w Toruniu rozegrane zostaną finały mistrzostw Polski. Jak zachęciłaby pani młodych ludzi do uczestniczenia w wolontariacie tego wydarzenia?

 
- Chciałabym, by młodzi ludzie - tak jak Szabłowicz i Krzyżanowski - patrzyli na to pod kątem możliwości obcowania z najlepszymi zawodnikami i zawodniczkami w kraju  oraz nauki poprzez obserwację. Taki udział w sportowym wydarzeniu to świetna szkoła. W przyszłym roku odbędą się finały mistrzostw Polski, one nie będą organizowane w czerwcu, a odbędą się dopiero w sierpniu. Będzie więc czas, by zaplanować sobie możliwość udziału w wolontariacie w okresie wakacyjnym. Nie będzie to przeszkadzało w zajęciach szkolnych czy egzaminach. W finałach będą brać udział reprezentanci Polski, pary, które grają w World Tourach i jeżdżą po całym świecie. Będzie to więc jedyna i niepowtarzalna okazja, by móc z nimi obcować i z bliska przyjrzeć się ich pracy, zachowaniom. W telewizji to nigdy nie jest to samo. Zachęcam wszystkich, by zaplanować sobie już połowę sierpnia w przyszłym roku. Wiem, że osoby, które lubią i rozumieją siatkówkę  nie będą żałowały swojej decyzji, że poświęciły część swojego czasu wakacyjnego na pomoc w tym ważnym wydarzeniu.
 
Czy ktoś spoza ośrodków i szkół, z którymi współpracuje Bella Plaża Gotyku może również zostać wolontariuszem w trakcie przyszłorocznego turnieju finałowego?
 
- Oczywiście. Już w tej edycji było kilka osób, ale jest ich mało. Mamy od dłuższego czasu rewelacyjnego najmłodszego wolontariusza, który obecnie chodzi do szóstej klasy szkoły podstawowej, a mama jest bardzo dumna, że tak sobie ze wszystkim radzi. Stasiu to rewelacyjny chłopiec i przykład dla każdego, że taki młody człowiek potrafi wykonać swoją pracę bardzo dobrze, a w dodatku wie co mówi i co robi. Jest także młodzież z IV LO, która sama zapisuje się na wolontariat. Jest też licealistka, która dwa lata temu po raz pierwszy była wolontariuszką w Plaży Gotyku. Wtedy była jeszcze niepełnoletnia. Od tego momentu co roku wraca do pomocy przy turnieju. Jeśli ktoś lubi tę dyscyplinę i będzie chciał udział w naszym wydarzeniu, pomóc przy jego organizacji - serdecznie zapraszam.